Współpracuję i z dermatolożką, i chirurżką – obie Panie to wspaniałe specjalistki w swoich dziedzinach. Jestem bardzo zadowolona z tej kooperacji. Nie jest to współpraca ani marketingowa, ani finansowa, tylko pielęgnacyjna i zdrowotna.
Dla każdej z nas najważniejsze jest zdrowie naszych Klientów/Pacjentów. Powiem nieskromnie, że szukając profesjonalistów do podjęcia współpracy, kierowałam się tym, aby były to osoby, dla których pieniądze nie stanowią najważniejszych wartości, tylko etyka zawodowa i empatia. Dodatkowo, aby byli to ludzie, którzy nie poruszają się utartymi korytarzami codziennej rutyny i machinalnie wykonują wiele czynności.
- Sama w ten sposób pracuję i dlatego taki potencjał jest dla mnie bardzo ważny. W profesjonalnej kosmetyce, kosmetologii, medycynie najważniejszy jest bowiem człowiek. Nowe metody pielęgnacyjne, nowoczesne urządzenia są bardzo ważne i pomocne w pokonywaniu chorób, dysfunkcji, problemów, ale nie zastąpią człowieka, jego miłego uśmiechu, ciepłego spojrzenia, życzliwego słowa, czułego dotyku czy choćby serdecznego gestu. Powiem Wam szczerze, że po wielu latach pracy doszłam do wniosku, że takie uczynki działają skuteczniej niż niejeden zabieg, lek czy kosmetyk najnowszej generacji.
- Zdarza się, że w Gabinecie zjawia się młoda osoba z zaawansowanym trądzikiem na całej twarzy, a jak nawet nie całej, to z bardzo widocznymi wykwitami, grudkami, z podrażnioną skórą. Taka osoba wcześniej odwiedziła już wiele gabinetów kosmetycznych czy dermatologicznych. Jest zrozpaczona, jest jej tak po ludzku bardzo przykro, że jej twarz tak wygląda. Co robię? Roztaczam nad nią parasol ochronny. Dużo rozmawiamy o możliwościach dermatologicznych, o pielęgnacji, ale też o rozterkach, o zniechęceniu. Niczym trener sportowy motywuję do dalszej pracy, ukierunkowując terapię i dalsze działania.
- Serdeczna rozmowa, oprócz profesjonalnych działań, czyni cuda. Każdy, kto był kiedykolwiek w szpitalu, wie, że uśmiech pielęgniarki, często przemęczonej licznymi obowiązkami, był niczym balsam kojący ból. Tak samo jest w przypadku życzliwego lekarza, który znalazł czas na rozmowę.
- Pomaganie chorym na trądzik czy łuszczycę wymaga dużo empatii. Mam świadomość, że wszystkie wypowiedziane przeze mnie słowa zostaną z nimi na zawsze…
- Od zawsze tak czułam i tego też nauczyłam swoje dzieci – że każdy musi mieć swoją pasję i że praca jest tym, w czym człowiek spełnia się najlepiej. Nie narzucałam wyboru kierunków studiów, tylko obserwowałam i podrzucałam drobne rady. Podobnie działam z Klientami – jeżeli ktoś chce czerpać zasoby z mojej wiedzy, intuicji, to współpraca sama się rozwinie.
- Nie każdy z nas ma możliwość spędzania wolnego czasu na werandzie w ogrodzie, nie każdy ma doskonałe relacje z bliskimi, nie każdy jest spokojny o swoją przyszłość, nie każdemu życie układa się tak, jak by tego chciał lub na to zasługiwał, nie każdy jest zdrowy, nie każdy ma zdrową skórę…
- Ponieważ jestem terapeutką urody, zajmuję się właśnie tą strefą życia, która odpowiada za zdrowie skóry. Co robię w sytuacji, gdy zgłasza się do mnie Klient z problemami? Podsuwam rozwiązania pielęgnacyjne, informuję, co szkodzi skórze, daję nadzieję, ale nie jakąś romantyczną obłudę, tylko swoistą trampolinę. A taką terapeutyczną trampoliną jest profesjonalna pielęgnacja, ale również kontakt z dermatolożką lub chirurżką.
- Choroby skóry, które szpecą, choć to chyba bolesne określenie, więc powiem – odbierają urodę, są bardzo trudne, a nawet dramatyczne do zaakceptowania. Dlatego moją rolą jako terapeutki urody jest przekonać i poprowadzić taką drogą, aby skóra wyzdrowiała. A skóra wsparta dobrą terapią i pielęgnacją ma niespotykaną siłę uzdrawiania. Warto się na niej oprzeć!