Każda z kosmetyczek, która wygrała lub znalazła się w finale Konkursu Kosmetyczka Roku Bielenda Professional we właściwy sobie sposób wykorzystuje potencjał wynikający z wzięcia udziału w tej prestiżowej rywalizacji.

To bardzo miłe obserwować, jak szerokie konkurs dał i ciągle nam daje  „skrzydła u rąk”. Ostatnio przeglądałam fora internetowe i z ciekawością zagłębiłam się w to, czym zajmują się „dziewczyny”.


Jestem pierwszą Kosmetyczką Roku, ponieważ konkurs rozpoczął się w 2013 roku i wtedy to ja go wygrałam. Jestem pierwszą, która została babcią. W tym samym czasie moje konkursowe koleżanki po fachu zostawały mamami… Róża Detmer, Justyna Pochopień, Karolina Łukaszewicz, Paulina Skóra. Wydaje mi się, że są dokładnie w wieku moich dzieci. Mogłyby być moimi córkami. Są między nami spore różnice wiekowe, które tylko dowodzą, że żaden wiek nie jest zbyt zaawansowany, aby nie podjąć wyzwania i aby nie przystąpić do współzawodnictwa. Od dawna byłam przecież przekonana, że wszystko, co najciekawsze, już za mną. Życie płata niespodzianki.

Doświadczam tej prawdy każdego dnia. Serio! Po konkursie bardzo dużo się zmieniło. Począwszy od spotęgowanego zainteresowania moją ofertą zabiegową, Gabinetem, blogiem, moimi opiniami zamieszczanymi na łamach takich miesięczników jak LNE, Spa inspirations, Art of Beauty, a skończywszy na zwykłej ciekawości mnie samej – tego jak wyglądam, jak pracuję, jaka jestem.

Magiczny klucz do nowych możliwości.

Bardzo lubię kosmetykę. Zawsze interesowały mnie nowe trendy i style. Już dawno, dawno temu odkryłam LNE, które od zawsze było moją obowiązkową lekturą. Pamiętam, jak czekałam na każdy nowy numer czasopisma, aby pochłonąć je jednym tchem, a ciekawe i przystępnie napisane artykuły pomagały mi udoskonalać usługi. Zaciekawiały, uczyły, były drogowskazem. Wtedy nie przyszło mi nawet do głowy, że niebawem moje autorskie teksty trafią do druku, w dodatku na łamach tak szacownego, prestiżowego i opiniotwórczego dwumiesięcznika.

Nie znaczy to, że brakowało mi wiary we własne siły, czy teksty. Prowadzę przecież blog od siedmiu lat, a blogowanie jest moją wielką miłością. Miałam jednak świadomość, że nie wszystkie wrota są dla mnie otwarte. Magicznym kluczem do tych drzwi okazał się zdobyty tytuł Kosmetyczki Roku. Mam dzisiaj również świadomość tego, że zdobyty laur, to nie tylko efekt mozolnej, codziennej, wieloletniej pracy w zawodzie, ale również coś mistycznego! To wrażenie dodatkowo mnie uskrzydla i nie chcę się go pozbyć :-)

Podejrzewam, że gdyby wcześniej ktoś przepowiedział mi tak „świetlaną” przyszłość, nigdy bym mu nie uwierzyła. Tak samo było zresztą po ogłoszeniu wyników na Gali Finałowej Konkursu. Gdy Olivier Janiak wspólnie z Panem Jackiem Bielendą ogłosili, że zwyciężczynią rywalizacji została Ewa Wasiak, przez kilka dobrych chwil nie mogłam dojść do siebie. W wygraną nie wierzyłam jeszcze przez kilka kolejnych dni :-) No cóż, tak już mam! Ale pomimo tego teraz bardzo doceniam to, co zdobyłam i nigdy nie bagatelizuję wygranej.

Tak jak na początku powiedziałam, zagłębiłam się niedawno w informacje o dokonaniach innych kosmetyczki, które poznałam dzięki konkursowi. Przeglądałam archiwalne numery LNE, Spa insprations i co jakiś czas trafiałam na własne teksty. Wtedy wróciły wszystkie wspomnienia…

Oto niektóre z nich :-) Zapraszam do lektury.

Mój pierwszy artykuł w LNE :-)

Od deski do deski przeczytałam ponownie pierwszy artykuł pochodzący ze styczniowo – lutowego numeru z 2014 roku, który jest wywiadem ze mną na tematy osobiste i kosmetyczne.  To dwie strony tekstu napisanego „drobnym maczkiem”. Odpowiadałam w nim na pytania dotyczące największych wyzwań w pracy, tego, jakiego zabiegu nie wykonałabym w swoim Gabinecie, na jakie wsparcie pielęgnacyjne w moim Gabinecie mogą liczyć osoby z cerą problematyczną, które z działań kosmetycznych uważam za najważniejsze, jakie Klientki odwiedzają mój Gabinet, jaka jest moja opinia na temat specjalizacji usług w kosmetyce, co przekazałabym kosmetyczkom rozpoczynającym karierę w zawodzie oraz czym jest dla mnie tytuł Kosmetyczki Roku. Jeśli chcesz przeczytać treść artykułu, kliknij na niego :-)

Kolejna publikacja. 

Teraz, po latach z przyjemnością wróciłam również do tekstu z 98 numeru LNE o kryteriach i parametrach skóry, jakimi się kieruję przy doborze zabiegu pielęgnacyjnego – jej grubości, karnacji, strukturze i jakości kolagenu, skłonności do alergii oraz głębokości usytuowania naczyń krwionośnych. Warto pamiętać, że wszystkie te właściwości skóry są dla każdego z nas indywidualne, a ja pracuję na bazie tych różnić.

Przechytrzyć geny.

Kolejny mój ulubiony tekst to artykuł z 101 LNE pt.”Przechytrzyć geny”. Oceniam go, być może nieskromnie, ale jako niezwykle wartościowy pielęgnacyjnie, ponieważ poruszałam w nim bardzo ważne zagadnienia dotyczące cech naszej skóry zapisanych w genach. Powinniśmy bowiem być świadomi swoich genetycznych możliwości po to, aby podejmować stosowne działania kosmetyczne, osiągać jak najlepsze rezultaty pielęgnacyjne i aby ten genetyczny posag służy nam jak najdłużej.

Panel dyskusyjny – Manualne oczyszczanie twarzy w praktyce.

,,Manualne oczyszczanie twarzy w praktyce” – to tytuł artykułu, który znalazł się w 2016 roku w listopadowo – grudniowym numerze LNE. To obszerne, kilkustronicowe opracowanie, które jest swoistym panelem dyskusyjnym na temat oczyszczania skóry. Do wymiany poglądów zespół redakcji zaprosił Hannę Dolecką, Agnieszkę Gomolińską, Annę Lochman, Agatę Zejfer, dr Artura Markowskiego oraz mnie. Olga Filanowska, która tekst opracowała, pozwoliła wypowiedzieć się zarówno zwolennikom jaki i osobom sceptycznie do zabiegu nastawionym. Gdy ja kwalifikuję cerę do oczyszczania każdorazowo zastanawiam się, czy inny zabieg kosmetyczny nie wprowadzi skóry tak szybko, skutecznie i sprawnie w świat dalszej pielęgnacji. Jeżeli widzę celowość wyboru innej drogi, która spowoduje oczekiwane efekty, to chętnie ją wybieram, chociażby z tego względu, że opisywana procedura zajmuje około dwugodzinnych działań i wymaga dużego nakładu pracy :-)

 

Złoty środek, czyli kilka słów o naskórku. 

Kolejny tekst odnaleziony w kosmetycznej prasie, nosi tytuł „Złoty środek, czyli kilka słów o naskórku”. To swego rodzaju hołd, jaki chciałam złożyć tej warstwie skóry, ponieważ uważam, że złuszczanie warstwy rogowej powinno być przeprowadzone z poszanowaniem anatomicznych i fizjologicznych jej właściwości oraz profesjonalnych zasad metodyki zabiegowej.

Wywiad w Spa inspirations. 

Wielką niespodziankę odnalazłam w Spa inspirations. Była nią rozmowa z Redaktorem Naczelnym Mariuszem Nieściorem, o której zupełnie zapomniałam. Podczas konwersacji Pan Mariusz nazwał mnie najlepszą kosmetyczką. Odpowiedziałam Mu, że nie uważam się za kogoś takiego. Nie istnieje bowiem najlepsza kosmetyczka, najlepszy fryzjer, nauczyciel, aktor czy lekarz. Podobnie jak nie ma najpiękniejszych ubrań, najlepszych samochodów czy najsmaczniejszych potraw, bowiem każdy z nas wybiera dla siebie coś stosownego. Dodałam również, że jeżeli profesjonalista – bez względu na dziedzinę, uważa się za najlepszego, to jest to początek jego końca. Podczas rozmowy porównałam prowadzenie Gabinetu Kosmetycznego do prowadzenia domu. Gdy jest pachnący, lśniący czystością, panuje w nim miła atmosfera, gospodyni z serdecznością podejmuje każdego przybysza – chętnie odwiedzi się takie miejsce i zagości się w nim ma dobre :-)

Spotkanie z Kosmetycznym Szpiegiem ;-)

Jeżeli chodzi o pokonkursowe niespodzianki, to muszę opowiedzieć Wam o wizycie Sekretnego Klienta. W rolę kosmetycznego Detektywa wcielił się Robert Milczarek – coach, trener konsultant sprzedaży i zarządzania, ekspert i psycholog biznesu. Jak sam deklaruje w swojej relacji z wizyty w Gabinecie, przesłaniem tej niecodziennej wizytacji było spojrzenie na usługę kosmetyczną oczami Klienta tak, aby móc ocenić, na jakich założeniach opiera swą działalność profesjonalny gabinet i sama kosmetyczka. Pomimo, że od tamtej wizyty upłynęło dużo czasu, pamiętam wszystko, jakby odbyła się wczoraj. Wizytę „zaklepała” kobieta, która powiedziała, że chciałaby umówić małżonka na zabieg oczyszczający twarzy. Później dowiedziałam się, że była to Jego redakcyjna koleżanka. W dniu zaplanowanej wizyty Pan Mielczarek zatelefonował do mnie, aby się upewnić, czy ma dobrze zapisaną godzinę zabiegu. Nawet zapytał, czy mógłby przyjechać wcześniej, ponieważ już wychodzi z pracy. Spotkaliśmy się jednak o wcześniej wyznaczonej godzinie. Zdiagnozowałam Panu cerę, wybrałam zabieg, omówiłam wybraną kompozycję pielęgnacyjną i przystąpiłam do pracy. Dopiero po około dwóch miesiącach dowiedziałam się, że Pan Mielczarek był „Kosmetycznym Szpiegiem” :-) Wizytę w moim Gabinecie opisał na łamach LNE, w felietonie, w którym krok po kroku odniósł się do wszystkich elementów naszego spotkania. Publikacje zakończył puentą: Warto uczyć się od najlepszych. Oni tak pracują.

Co dalej?

Jedyne czego żałuję to to, że za mało skupiłam się na radowaniu z wygranej, a za bardzo skoncentrowałam się na gorączkowym udowadnianiu, że zasłużyłam na ten zaszczytny tytuł. Dużo więcej pracowałam, uczyłam się, pisałam… Teraz nadszedł właściwy czas, aby wyciągnąć wnioski, zwolnić bieg, troszkę sobie odpuścić, delektować się pracą, smakować życie, napawać się urokliwym wiekiem, dojrzałością. Po prostu być panią swego czasu! Marzę również, aby napisać bajkę dla dzieci. Ale z marzeniami jednak trzeba uważać, bo czasami się spełniają ;-) To może okazać się dobrą alternatywą, aby odpocząć od kosmetyki. Tylko czy ja potrafię bez niej żyć?

Powiem Wam coś w sekrecie, że gdy pisałam ten tekst nawet nie sądziłam, że przede mną pojawi kolejne nowe wyzwanie. To coś miłego, ale jestem ciutkę spanikowana. Na razie nic nie powiem więcej, ale dam radę :-)



Wpadnij do Kosmetyczki Roku :-)
Gabinet Kosmetyczny Łódź – Bałuty ul. Srebrna 33
Tel. 601 891 506

2019-01-30T11:57:58+01:0005/04/2018|Kategorie: O mnie, Kosmetyczka Roku, Moje artykuły w prasie|Tagi: |
Przejdź do góry