Kongres LNE „Collagen Power” zostawił mnie z poczuciem, że w kosmetologii zaczynamy wracać do rzeczy, które być może nigdy nie powinny były zostać odsunięte na drugi plan. Do nauki. Do biologii.
Do fizjologii skóry. Do rozsądku. I do biozgodnej pielęgnacji. Przez pewien czas bardzo lubiliśmy słowo „nowoczesne”.

Nie wracam do przeszłości. Wracam do podstaw — tylko z wiedzą, której wcześniej nie miałam. To nie jest krok wstecz. To raczej powrót do korzeni, ale już z mapą, której kiedyś nie posiadałam.

Bo skóra nie zmieniła swoich praw. Nadal potrzebuje wody, lipidów, ochrony, czasu na regenerację i szacunku dla własnej fizjologii. Nadal reaguje na to, czym ją traktujemy. Nadal potrafi się wyciszyć, odbudować i funkcjonować lepiej, kiedy przestajemy jej przeszkadzać.

Zmieniło się natomiast nasze/moje rozumienie tych procesów. Dziś potrafimy zajrzeć głębiej. Wiemy więcej o barierze naskórkowej, mikrobiomie, komunikacji między komórkami, fibroblastach, macierzy zewnątrzkomórkowej, procesach zapalnych i mechanizmach starzenia. Potrafimy nazwać i wyjaśnić to, co dawniej często było jedynie doświadczeniem gabinetowym i uważną obserwacją skóry.

Kongres LNE „Collagen Power” — mniej obietnic, więcej biologii skóry

Kosmetologia biozgodna – wspierająca fizjologię skóry zgodnie z jej naturalnymi potrzebami

  • Coraz bardziej doceniamy prostą prawdę: nie wszystko, co nowe, jest przełomowe, a nie wszystko, co znane od lat, jest stare i przebrzmiałe. Czasem potrzebujemy nowej technologii, aby potwierdzić znaczenie czegoś, co kosmetologia znała od dawna. Czasem potrzebujemy kolejnych badań, aby naukowo opisać mechanizm, który wcześniej rozpoznawały doświadczone ręce kosmetyczki.

  • Dziś nie musimy już wybierać między tradycją a nowoczesnością. Możemy wziąć z tradycji to, co było zgodne z fizjologią skóry, a z nowoczesnej nauki — wiedzę, która pozwala nam zrozumieć dlaczego to działa. I właśnie to jest dla mnie najbardziej fascynujące.

  • Bo prawdziwy rozwój nie zawsze polega na wymyślaniu czegoś od nowa. Czasami polega na tym, że patrzymy na coś, co znamy od lat, i nagle — dzięki nowej wiedzy — zaczynamy rozumieć to głębiej. Kosmetologia nie zatacza koła. Ona po prostu dojrzewa.

Włókna podporowe w skórze – od anatomii do fizjologii

  • Bohaterem Kongresu LNE był kolagen, ale najważniejsza okazała się… fizjologia skóry.

  • Ten składnik nie jest samotnym „budulcem młodości”. Nie działa w próżni i nie funkcjonuje poza resztą skóry. Jego produkcja i jakość zależą od środowiska, w którym pracują komórki skóry. Przewlekły stan zapalny, stres oksydacyjny, promieniowanie UV czy uszkodzona bariera mogą to środowisko zmieniać. Dlatego samo hasło „stymulujemy kolagen” przestaje wystarczać. Trzeba zapytać: po co, czym, w jakiej skórze i w jakich warunkach? Bo w kosmetologii liczy się nie tylko to, co robimy, ale również czy skóra jest gotowa, aby z tego skorzystać.

  • Oto elementy jednej, niezwykle złożonej historii, jaką jest starzenie się skóry: kolagen, fibroblasty, macierz zewnątrzkomórkowa, procesy starzenia, glikacja, stres oksydacyjny, promieniowanie UV, stan zapalny i wreszcie naskórkowa bariera hydrolipidowa.

  • Produkujemy kolagen, a skóra nadal się „starzeje”. Gdzie popełniamy błąd? Przez lata nauczyliśmy się patrzeć na kolagen jak na symbol młodości. Mniej kolagenu – zmarszczki. Więcej kolagenu – jędrniejsza skóra. Stymulacja kolagenu – sposób na starzenie. Brzmi logicznie. Tylko że skóra nie jest aż tak prosta.

Tkanka skórna jest ekosystemem – kolagen może prawidłowo pełnić swoją funkcję tylko wtedy, gdy współpracuje z pozostałymi elementami jej struktury i fizjologicznego środowiska

  • Tak jak już wspomniałam, kolagen nie pracuje samotnie. Kolagen jest niezwykle ważnym składnikiem macierzy zewnątrzkomórkowej skóry właściwej, ale nie jest jej jedynym elementem. W jego otoczeniu znajdują się między innymi fibroblasty, elastyna, kwas hialuronowy i inne składniki macierzy. Wszystkie pozostają ze sobą w dynamicznej relacji.

  • Fibroblast nie jest przy tym prostą „fabryką kolagenu”. Jego aktywność zależy od środowiska tkankowego, sygnałów płynących z otoczenia oraz stanu samej macierzy. Dlatego samo hasło „stymulujemy kolagen” niewiele jeszcze mówi. Trzeba zadać kolejne pytania: Czym? W jakiej skórze? Po co? Jak często? I w jakich warunkach? Bo ten sam bodziec zastosowany na dwóch różnych skórach nie musi oznaczać tego samego efektu.

  • Starzenie skóry nie jest wyłącznie utratą kolagenu. To chyba najważniejsze zdanie całego artykułu. Starzenie jest procesem wieloczynnikowym.

  • Z wiekiem zmienia się między innymi struktura i organizacja macierzy zewnątrzkomórkowej, aktywność fibroblastów, zdolność skóry do regeneracji oraz jej funkcje ochronne.

Skóra pod presją czynników zewnętrznych 

  • Każdego dnia mierzymy się z działaniem czynników zewnętrznych, które mogą przyspieszać procesy starzenia i zaburzać jej prawidłowe funkcjonowanie skóry. Promieniowanie UV, zanieczyszczenia środowiska, dym tytoniowy, przewlekły stres oksydacyjny, niekorzystne warunki atmosferyczne czy nadmierna ekspozycja na słońce wpływają nie tylko na kolagen, ale na całe mikrośrodowisko skóry.

  • Pod ich wpływem nasilają się procesy oksydacyjne i degradacyjne, dochodzi do uszkodzeń struktur podporowych oraz zaburzenia równowagi pomiędzy syntezą a rozpadem składników macierzy zewnątrzkomórkowej. Skóra stopniowo traci zdolność do sprawnej regeneracji, a jej struktura staje się mniej uporządkowana i bardziej podatna na uszkodzenia.

Skóra pamięta więcej niż metryka – co przyspiesza jej starzenie?

  • Co naprawdę przyspiesza starzenie skóry? Ważne jest ograniczanie czynników, które przyspieszają jego degradację i zaburzają środowisko, w którym funkcjonują fibroblasty oraz pozostałe elementy skóry, promieniowanie UV, stres oksydacyjny, zanieczyszczenia środowiska, przewlekłe procesy zapalne, procesy związane z glikacją białek.

  • Dlatego skóra nie starzeje się tylko dlatego, że „ma mniej kolagenu”. Starzeje się dlatego, że zmienia się całe jej środowisko biologiczne. Możemy pobudzać produkcję, a jednocześnie przyspieszać degradację skóry.

  • I tutaj pojawia się bardzo ciekawy paradoks. Wyobraźmy sobie, że skutecznie pobudzamy procesy związane z produkcją kolagenu. Świetnie. Ale w tym samym czasie skóra jest regularnie wystawiana na promieniowanie UV, które może nasilać procesy prowadzące do degradacji składników macierzy zewnątrzkomórkowej.

  • Czyli z jednej strony próbujemy budować, a z drugiej – dokładamy czynników, które sprzyjają niszczeniu i przebudowie. To trochę tak, jakbyśmy remontowali dom, ale jednocześnie zostawiali otwarte okna podczas ulewy. Dlatego pielęgnacja przeciwstarzeniowa nie powinna polegać wyłącznie na pobudzaniu. Równie ważna jest ochrona.

UV – przeciwnik, którego nie da się ominąć

  • Jeśli mówimy o kolagenie, nie możemy pominąć promieniowania ultrafioletowego. Przewlekła ekspozycja na UV jest jednym z najważniejszych czynników zewnętrznego starzenia skóry. Promieniowanie UV zwiększa stres oksydacyjny i wpływa na mechanizmy regulujące przebudowę macierzy zewnątrzkomórkowej. W efekcie może dochodzić do zwiększonej degradacji kolagenu i zaburzenia jego prawidłowej odbudowy. I właśnie dlatego ochrona przeciwsłoneczna nie jest dodatkiem do pielęgnacji przeciwstarzeniowej. Jest jej podstawą.

  • Możemy mówić o stymulacji fibroblastów, aktywnych składnikach i zaawansowanych procedurach, ale trudno rozsądnie rozmawiać o długofalowej ochronie kolagenu bez rozmowy o UV.

Wolne rodniki – czym jest stres oksydacyjny skóry?

  • Warstwa skórna nieustannie funkcjonuje w środowisku, w którym powstają reaktywne formy tlenu. Są one naturalną częścią procesów zachodzących w organizmie, ale ich nadmiar może prowadzić do stresu oksydacyjnego. Promieniowanie UV jest jednym z czynników, które mogą go nasilać.

  • A stres oksydacyjny może wpływać między innymi na komórki skóry oraz składniki macierzy zewnątrzkomórkowej. Znowu pojawia się więc ta sama historia: budowanie i degradacja muszą pozostawać w równowadze. Nie chodzi wyłącznie o to, ile czego produkujemy. Liczy się również to, jak szybko i w jakich warunkach zachodzą procesy jego przebudowy.

Glikacja – kiedy cukier usztywnia skórę

  • Glikacja to proces, w którym cukry wiążą się z białkami, między innymi z kolagenem i elastyną, prowadząc do powstawania końcowych produktów zaawansowanej glikacji (AGEs). Włókna stają się mniej elastyczne i bardziej podatne na zaburzenia swojej prawidłowej funkcji. To jeden z powodów, dla których starzenie skóry nie jest wyłącznie kwestią czasu – znaczenie ma również to, w jakim środowisku biologicznym przez lata funkcjonuje nasza skóra.

  • Ogólnie mówiąc: glikacja to proces, podczas którego cukier „przykleja się” do kolagenu. Nadmiar cukrów w organizmie łączy się z białkami, między innymi z kolagenem i elastyną. Z czasem włókna te stają się bardziej sztywne. Skóra traci wtedy swoją elastyczność, jędrność i zdolność do sprawnej przebudowy.

Dwa różne światy, które muszą ze sobą współgrać: kolagen i bariera hydrolipidowa 

  • Warto zatem pamiętać, że dobra kondycja bariery nie „produkuje” kolagenu, ale tworzy skórze lepsze warunki do prawidłowego funkcjonowania, regeneracji i reagowania na bodźce pielęgnacyjne.

Podsumowanie:

Błąd pielęgnacyjny zaczyna się wtedy, kiedy pobudzanie kolagenu staje się celem samym w sobie. Bo celem nie powinien być przecież kolagen. Celem jest zdrowiej funkcjonująca skóra. Skóra, która potrafi utrzymywać prawidłową barierę, która odpowiednio reaguje na bodźce, która ma warunki do regeneracji. Chroniona przed nadmierną ekspozycją na UV, której nie przeciążamy w imię intensywności pielęgnacyjnej. I dopiero w takim kontekście możemy rozmawiać o świadomej stymulacji procesów naprawczych i przebudowy.

Jak stworzyć skórze warunki, w których może możliwie dobrze wykonywać swoją pracę?  To pytanie jest mniej efektowne. Nie mieści się w jednym haśle reklamowym. Nie obiecuje spektakularnego efektu w siedem dni. Ale jest znacznie bliższe biologii. Bo skóra nie potrzebuje nieustannego poganiania. Potrzebuje równowagi, ochrony, czasu i dobrze dobranych bodźców.

I właśnie dlatego uważam, że współczesna kosmetologia coraz częściej wraca do tego, co było jej fundamentem od zawsze: do fizjologii skóry. Nie rezygnujemy z technologii. Nie odrzucamy nowych metod. Po prostu przestajemy traktować nowość jako wartość samą w sobie. Nie wracamy do przeszłości. Wracamy do podstaw – tylko z wiedzą, której wcześniej nie mieliśmy.

A kolagen? Niech nadal będzie ważnym bohaterem.

Ewa Wasiak Kosmetyczka Roku
Gabinet Kosmetyczny Uroda i Styl
Łódź ul. Srebrna 33 tel. 601 891 506

 

2026-10-03T09:05:45+02:0030/09/2026|Kategorie: Kongresy i Warsztaty, Aktualności|
Przejdź do góry