Opowiem Wam dzisiaj przeuroczą historię. To opowieść o wypracowywaniu dobrych nawyków pielęgnacyjnych.
Bohaterem opowiadania jest Jędrek – syn Pani Elżbiety, mojej wieloletniej Klientki, która idzie ze mną przez życie od początku istnienia Gabinetu, wspólnie „przerabiałyśmy” wiele spraw, omawiałyśmy różne życiowe sprawy podczas wykonywania pedicure i innych zabiegów pielęgnacyjnych.
Gdy syn Pani Eli podrósł i stał się młodzieńcem, jego mama zapragnęła, abym omówiła z nim pielęgnację domową i zdiagnozowała jego cerę. Jędrek został „wyposażony” w kosmetyki do pielęgnacji domowej, do mycia, tonizacji, krem nawilżający i pielęgnacyjny. Pamiętam, jak powiedziałam mu, że to, czego się teraz nauczy i wypracuje nawyki pielęgnacyjne, pozostanie z nim na zawsze i będzie stanowiło jego „posag” pielęgnacyjny.
Gdy Jędrzej zaczął dojrzewać, okazało się, że konieczne jest zastosowanie u niego profesjonalnej pielęgnacji gabinetowej. Na przestrzeni kilku lat wykonałam mu kilka zabiegów normalizujących, oczyszczających i wzmacniających skórę.
Być razem nie od święta
Jędrzej był na obozie sportowym, do domu wracał na kilka dni do rozpoczęcia roku szkolnego, a wcześniej napisał do Pani Eli wiadomość SMS, żeby zarezerwowała mu termin do mnie na zabieg, ponieważ został już tylko tydzień do rozpoczęcia roku szkolnego, a chciałby pójść do niej ze świeżą i wypielęgnowaną skórą.
Domyślam się, że Jędrek dbał o skórę, ale wiadomo, jak to jest na wakacjach, obozowisku, polu namiotowym czy biwaku. Bądźmy szczerzy – wakacje rządzą się swoimi prawami…
Jestem dumna z Jędrzeja, z jego Mamy, bo taka postawa nie wzięła się znikąd. Obserwował swoich rodziców, którzy korzystali z moich usług: Tatę czerpiącego korzyści z zabiegu pielęgnacyjnego stóp (wspólnie rozwiązywaliśmy problemy związane z nadmiernym rogowaceniem pięt), Mamę pielęgnującą twarz, niwelującą skłonność do powstawania przebarwień i zaskórników.