Dawno, dawno temu – na szczęście świadomość ludzka idzie w parze z nauką i obecnie nikt już tak nie mówi – spotkałam się z „teorią”, że kosmetyka zachowawcza nie jest skuteczna, ponieważ komórki skóry obumierają. Po co w takim razie je odżywiać, skoro ulegną złuszczeniu?

Dlaczego o tym wspominam? Bo gdyby komuś ponownie przyszła do głowy taka refleksja, to pragnę go uspokoić – profesjonalna kosmetyka zachowawcza ma się dobrze, a nawet bardzo dobrze, rozwija się jak nigdy dotąd, a Klienci mogą cieszyć się z jej efektywności i skuteczności. Nie chodzi mi o to, aby brzmiało to patetycznie.

Namacalne zalety umierania…

  • Przypomnę tylko, że generalnie wszystkie komórki naszego organizmu umierają, niektóre z nich rzadko i to ich zgonu najbardziej się obawiamy, np. kardiomiocytów – komórek mięśnia sercowego, czy neuronów. Ale śmierć keratynocytów to zupełnie inna bajka.

  • Keratynocytom bliżej do krwinek czerwonych, które mają również ograniczoną długość życia, choć funkcjonują i tak dłużej niż komórki skóry. Erytrocyty żyją mniej więcej 120 dni, zaś keratynocyty około miesiąca. Nie jest to powód ani do żalu, ani usprawiedliwiania braku pielęgnacji czy zaniechań w dbaniu o skórę. To czysta fizjologia. Można nawet powiedzieć, że ze śmiercią nam do twarzy – dosłownie i w przenośni.

  • Kolejny powód do podejmowania skutecznych działań pielęgnacyjnych jest taki, że od jakości naszych komórek i czasu trwania wędrówki komórek z warstwy podstawnej do warstwy rogowej zależy nasza uroda i zdrowie skóry. Całą podróż keratynocytów od narodzin aż do zaprogramowanej śmierci przedstawię poniżej.

Moc naskórka

  • Napisałam kilka artykułów o naskórku, w których wyraziłam zachwyt i podziw dla jego struktury. Nie ma pielęgnacji, czy „przygody” ze skórą, która nie rozpoczynałaby się właśnie od naskórka. Na łamach swojego bloga opowiadałam o nim jako o murze strzegącym dostępu do wnętrza ciała, czyli głębiej leżących tkanek. Ta bariera zbudowana jest w głównej mierze z cegieł. Mogę nawet powiedzieć, że z cegiełek, ponieważ są to malutkie, drobniutkie elemenciki zwane keratynocytami. Ten mur, tak jak napisałam, jest swoistą i stabilną zaporą żyjącą i cały czas pracującą, niczym mała fabryka.

  • Naskórek jest na pozór nieskomplikowaną strukturą, jednak na podstawie zmieniających się cech dojrzewających keratynocytów w naskórku możemy wyróżnić warstwy. Jest ich wiele, a dojrzewające, tworzące poszczególne warstwy komórki przesuwają się systematycznie ku górze, dając miejsce kolejnym młodym komórkom. W ten sposób zmieniają jednocześnie swój wygląd i właściwości. Gdy powstają nowe „cegiełki”, te stare, które już się wyeksploatowały, organizm utylizuje i usuwa, ponieważ wędrują one w kierunku powierzchni skóry. Naskórkowa śmierć nazywana jest rogowaceniem lub keratynizacją. Na tym właśnie polega fizjologia.

Misja specjalna

  • Podczas mojej edukacji uczono mnie, aby omawianie budowy naskórka rozpoczynać od warstwy podstawnej. Znajduje się ona u podstawy, na samym dole, we wnętrzu skóry. Komórki warstwy podstawnej są walcowate, mają duże jądra komórkowe, małą ilość cytoplazmy, ale to, co jest bardzo istotne, potrafią się dzielić i dzięki temu warstwę tę nazywamy warstwą rozrodczą.

  • Narastające ku górze ich potomkinie nie już takie chętne do podziałów, stają się „leniwe”, większe, bardziej płaskie, czternastościenne. W książce Pani Pauliny Łopatniuk przeczytałam, że to dojrzewające gluty. W czasie wędrówki komórek ku górze keratynocyty wspinają się od zaczepu do zaczepu, zmieniając tylko punkty uchwytu, jak gdyby poruszały się po ściance wspinaczkowej. Komórki warstwy kolczystej dojrzewają, kurcząc się, ale jednocześnie trzymają się zaczepów i przybierają nieco kolczasty kształt. Gdy byłam dzieckiem, to moja babcia suszyła ręcznie robione firany, upinając je do drewnianej ramy. Komórki warstwy kolczystej wyglądają podobnie.

  • Warstwa ziarnista jest węższa i uboższa w cegiełki. Jak pięknie to ujęła Pani Paulina Łopatniuk: „świat wewnętrzny keratynocytu zapada się w sobie”. Komórki zmniejszają się o połowę, zaczynają tracić wodę, degradacji ulega jądro komórkowe przechowujące ważną część jej materiału genetycznego. Degradacji ulegają również mitochondria – grzebieniaste mikroelektrownie, znika siateczka śródplazmowa i aparat Golgiego. Komórki popełniają wyrafinowane samobójstwo, robią to w taki sposób, by nawet po śmierci służyć naskórkowi, skórze, organizmowi. Czy to nie jest piękne?

  • Na powierzchni dłoni rąk i podeszwach stóp można wyróżnić jeszcze warstwę jasną. Ta warstewka żegna się z umierającymi komórkami warstwy ziarnistej i przechodzi w swoiste cmentarzysko warstwy rogowej, zrogowaciałej.

____________________________

Wszystko to, co opisałam, stanowi sedno zdrowia skóry, ponieważ prawidłowe namnażanie się i dojrzewanie komórek naskórka, umieranie keratynocytów, zachowanie równowagi pomiędzy życiem a śmiercią, to warunek urody i zdrowia nie tylko skóry, ale i całego organizmu.

Jak sami widzicie, w naszym organizmie dużo się dzieje w sprawie życia i śmierci…


Ewa Wasiak Kosmetyczka Roku
Gabinet Kosmetyczny Uroda i Styl
Łódź ul. Srebrna 33 tel. 601 891 506

2026-02-13T09:33:53+01:0010/02/2026|Kategorie: Budowa skóry|
Przejdź do góry