Skóra mówi o cierpieniu duszy

To bardzo trudny temat, ale nie sposób go pominąć. Chodzi mi tym razem o cierpienie i ból psychosomatyczny. Jak sama nazwa wskazuje (jest to kombinacja dwóch słów – soma, czyli ciało, i psyche, czyli dusza=psychika), przyczyną bólu nie zawsze są uwarunkowania fizyczne, często się zdarza, że ból ma podłoże psychiczne.

Użyłam słowa „ból”, ale w przypadku mojej profesji chodzi mi bardziej o defekty skóry. Do pewnego momentu nasza skóra radzi sobie ze stresem, trudnymi przeżyciami i wydarzeniami, przemęczeniem, jednak gdy przekroczymy bezpieczną granicę (u każdego przebiega ona gdzie indziej), skóra sygnalizuje, że nie daje już sobie rady sama. Bardzo często jest to powód do umawiania się na wizytę w Gabinecie.

W jaki sposób skóra sygnalizuje przemęczenie?

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. U każdego przebiega to troszkę inaczej, ogólnie przyjmuje się, że pierwszymi symptomami jest „pozbawienie witalnej energii”. Oczywiście jest to prawda, ale ja wolę określać ten stan na podstawie objawów niż powszechnie przyjętej frazy. Przemęczoną skórę poznaję na pierwszy rzut oka. Jest coś takiego w zestresowanej skórze, co wyczuwam każdą komórką swojego ciała. Serio! Podczas diagnozowania cery tylko to potwierdzam.

Skóra zestresowana może być cienka, skłonna do podrażnień albo wręcz podrażniona, bardzo często jest zaczerwieniona, ale może być blada i ziemista, przesuszona lub wręcz odwodniona. Podczas diagnozowania takiej skóry myślę sobie: „Jaka smutna cera”. Podpytuję wtedy o pielęgnację domową i jednocześnie tak ukierunkowuję rozmowę, aby jak najwięcej, ale jednoczenie dyskretnie, dowiedzieć się o danej osobie. Przyznam, że staję się wówczas psychoterapeutką kosmetyczną.

Skóra zależna od samopoczucia

Kilka dni temu odwiedziła mnie młoda kobieta. To Klientka, która odwiedza mnie, może nie systematycznie, ale od czasu do czasu. Podczas demakijażu od razu odkryłam, że cera jest nadreaktywna i nieadekwatnie reagująca na dotyk. Po zmyciu makijażu okazało się, że usiana jest czerwonymi kropkami, jest bardzo cienka, wręcz „krucha”. Wtedy właśnie odezwał się mój instynkt opiekuńczy i serdecznie porozmawiałam z Klientką, jednak tym razem nie o pielęgnacji, a o życiu. Klienta to niebywała perfekcjonistka, w każdej dziedzinie…

Wydaje mi się, że każdy z nas przynajmniej raz w życiu doświadczył tego, że nawet krótka rozmowa i słowa otuchy potrafiły zdziałać cuda. Tak też było w tym przypadku. Pani opowiedziała mi, co ją gryzie, uroniła nawet łezkę, dopiero gdy się uspokoiła, wróciłyśmy do tematów pielęgnacji kosmetycznej. O tym zdarzeniu opowiedziałam Wam w telegraficznym skrócie, ponieważ nie chodzi mi o to, żeby zdradzać szczegóły rozmowy, ale o to, abyście uzmysłowili sobie, że aby osiągnąć oczekiwane efekty pielęgnacyjne, musimy mieć otwarte głowy i serca zarówno na potrzeby psychiki, jak i ciała.

Sygnał ostrzegawczy

Bardzo często wpadamy w pułapkę perfekcjonizmu, ponieważ zawieszamy sobie wysoko poprzeczkę i mamy wobec siebie zbyt wysokie wymagania. Dotyczy to osiągnięć życiowych, ale również pielęgnacyjnych. Zdarzyło się nie raz, nie dwa, że musiałam tłumaczyć Klientom, że skóra to narząd, który spełnia wiele zasadniczych funkcji, że chroni nas, że kontaktuje nas ze światem zewnętrznym, jednocześnie będąc biologicznym pancerzem, reguluje temperaturę oraz gospodarkę wodno-elektrolitową. Jest również niebywale inteligentna i zaradna, natomiast nie można wymagać od niej, aby każdego dnia była nieskazitelna i w nieludzko doskonałej kondycji.

Po pierwsze, rodzi to niepotrzebną frustrację, a po drugie, sygnały wysyłane przez nią mogą być=są sygnałami, które należy przeanalizować i wyciągać stosowne wnioski pielęgnacyjne. To często jedyne symptomy informujące, że w skórze, a nawet w naszym organizmie, dzieje się coś niedobrego. To dzięki nim wiemy, że nadszedł czas, aby coś zrobić ze skórą, np. odwiedzić profesjonalną kosmetyczkę. Wbrew wszystkiemu należy je traktować jako sprzymierzeńców i pamiętać, że zaniedbane staną się utrapieniem.

Aby skutecznie radzić sobie z cerą, trzeba umieć również przekazać informacje o niej kosmetyczce, ważnymi informacjami są: czy skóra jest chłonna, jakiej konsystencji kosmetyki lubi najbardziej, jak reaguje na zmianę preparatów do pielęgnacji, jakie widzimy jej zalety i wady, jak ją codziennie pielęgnujemy. Jedna ważna uwaga: mówimy tylko i wyłącznie prawdę :)

Ciało & psychika – psychika wpływa na skórę, a skóra na psychikę

Wnętrze naszego organizmu ma bezpośrednie połączenie z tym, co na zewnątrz i nie chodzi wcale o anatomię czy fizjologię człowieka, chodzi mi o coś metafizycznego, mentalnego. Uważam, że należycie pielęgnowane i czyste ciało jest drogą do posiadania wolnego, świeżego umysłu i odwrotnie, otwarty i świadomy potrzeb ciała umysł jest paszportem do pielęgnacyjnej podróży. Jak wiadomo, przysłowia są ludową mądrością, a przecież mówi się, że „w zdrowym ciele zdrowy duch”. Wydaje mi się, że ta złota myśl w pełni oddaje to, o co mi chodzi.

Ważna misja

Bardzo często Klienci mojego Gabinetu oskarżają samych siebie o to, że za skąpo pielęgnują skórę, że brak im systematyczności, konsekwencji. W takich sytuacjach nie krytykuję ich, słucham z uwagą i wykonując zabieg, sprawiam, że czują się ważni. Bardzo chętnie i cierpliwie tłumaczę, jak pielęgnować cerę i dodaję, że oskarżanie siebie nie ma żadnego sensu – ani dla skóry, ani dla psychiki.

Ewa Wasiak – Kosmetyczka Roku
Gabinet Kosmetyczny Łódź Bałuty ul. Srebrna 33
Tel. 601 891 506


2020-07-16T11:06:38+02:0010/07/2020|Categories: Zabiegi kosmetyczne, Pielęgnacja kosmetyczna|