Kosmetyczne stereotypy – prawdy i mity

///Kosmetyczne stereotypy – prawdy i mity

Kochani, zapraszam Was do lektury artykułu, który jest zapisem kolejnej mojej rozmowy z Martą Zielińską, zdobywczynią tytułu Kosmetyczki Roku 2018. To nasza trzecia wirtualna rozmowa. Pierwsza dotyczyła eksfoliacji z wykorzystaniem zaawansowanych technologicznie kwasów owocowych, druga odnosiła się do bardzo ważnego zagadnienia oczyszczania skóry, zaś tym razem pragniemy porozmawiać o mitach pielęgnacyjnych.

Mity nie wzbudzałyby naszego zainteresowania i emocji, gdyby nie chodziło o rzecz tak ważną, jak wygląd i zdrowie naszych Klientów.

Poszukiwanie skutecznych sposobów na przedłużenie szczęśliwego życia i poprawę wyglądu towarzyszyło człowiekowi od zarania dziejów. Świat urody nie istniałby bez klasyki, nowinek, odkryć, ale i mitologii pielęgnacyjnej, która zagościła w nim na dobre i złe. Każdy z mitów poddamy ocenie, a naszymi sprzymierzeńcami będą badania i nauka.

Ewa Wasiak:

Witaj Marto, lista mitologicznych przebojów jest dość długa, niektóre na szczęście już z niej wypadają, a niektóre trwają na szczycie.

Którym z mitów – stereotypowych przekazów zechciałabyś rozkręcić kosmetyczną karuzelę i który według Ciebie najbardziej przeszkadza nowoczesnej kosmetyce?

Marta Zielińska:

Tak jak wspomniałaś, mitów kosmetycznych jest wciąż bardzo wiele, a nowoczesne media i możliwość wypowiadania się na ich łamach z pozycji eksperta przez osoby nie posiadające wiedzy w danej dziedzinie sprzyjają tworzeniu nowych.

Zastanawiałam się, które z nich zasługują na pierwszeństwo. Wybór nie jest łatwy. Myślę jednak, że warto poruszyć temat płynów micelarnych. Z jakiegoś powodu większość Klientek, które trafiają do mnie po raz pierwszy, jest przekonana, że płyn zastępuje nie tylko inne kosmetyki do demakijażu, ale i wodę.

Myślę, że w tym przypadku krecią robotę wykonali sami producenci. Pokusiłam się o przejrzenie paru reklam i rzeczywiście, sugerują one, że płynu micelarnego nie trzeba zmywać. Tymczasem obie wiemy, że  – mimo iż delikatny – to wciąż detergent, zawiera związki powierzchniowo czynne, a jego regularne pozostawanie na skórze może doprowadzić do jej uwrażliwienia.

Drugim z mitów jest oczywiście przekonanie o katastrofalnych skutkach stosowania kosmetyków zawierających parabeny. Czy spotykasz się Ewo, z absurdalnym strachem przed tymi konserwantami?

E.W.:

Poruszyłaś dwa bardzo ważne zagadnienia. Po pierwsze, uważam, że każdy z nas powinien kierować się wyobraźnią i rozsądkiem, i filtrować informacje zaczerpnięte z reklam. Kosmetyczka może (powinna) również służyć pomocą. Ale co zrobić gdy jedna lub druga osoba woli zaufać filmowi lub plakatowi reklamowemu?

Zainspirowana przez Ciebie przyjrzałam się informacjom, które z pewnością trafiają do wielu odbiorców.Ta akurat była w wersji papierowej: Zawsze zmywaj makijaż. Spłukuj skórę wodą. Lepiej nie zostawiać na niej resztek kosmetyków do oczyszczania – mogą zatykać pory. Jeśli masz bardzo wrażliwą skórę, którą woda podrażnia – zmywaj ją płynem micelarnym. Nic więcej.

Facebook, blogi, fora internetowe – wirtualny świat często niestety zastępuję profesjonalnych ekspertów. Ale pozostaje mieć jedynie nadzieję, że to się zmieni.

Po drugie, nie uważam, że kosmetyki z parabenami są czymś katastrofalnym. Podpytałam nawet zaufaną farmaceutkę co sądzi o parabenach w kosmetykach i powiem, że Jej odpowiedz nawet bardzo mnie nie zaskoczyła.

Co sądzisz o micie mówiącym, że zabiegi wzmacniające struktury ochronne naskórka, kojące, uszczelniające płaszcz lipidowy, złuszczające, czyli oddziaływające na skórę zgodnie z jej anatomią i fizjologią, mają mniejszą skuteczność niż zabiegi wykonywane przy użyciu igły i strzykawki?

M.Z.:

Zdecydowanie się nie zgadzam i szczerze mówiąc, nie wiem, skąd to przekonanie u Klientek. Owszem, zabiegi, które wykonujemy nie przyniosą natychmiastowo tak spektakularnych efektów jak botoks czy wypełniacze, jednak, jak zaznaczyłaś Ewo, działamy zgodnie z fizjologią skóry. W swojej pracy zawsze podkreślam, że nie chodzi o to, by uzyskać szybki jednorazowy efekt, ale by wspomóc funkcjonowanie skóry i przywrócić jej dobrą kondycję na długo.

Nie neguję osiągnięć medycyny estetycznej. Jestem pewna, że wielu osobom pomaga ona w walce z przeróżnymi defektami i kompleksami. Nie oznacza to jednak, że klasyczne zabiegi kosmetyczne należy odłożyć do lamusa. Warto zaznaczyć, że nawet najlepiej wypełnione zmarszczki czy naciągnięta skóra nie będą wyglądały dobrze, jeśli nie zatroszczymy się o równowagę płaszcza hydro-lipidowego.

Wierzę, że podstawą wszelkich pielęgnacyjnych działań jest dobre nawilżenie, i to zarówno od zewnątrz, jak i od środka. Bez tego upośledzamy funkcjonowanie procesów enzymatycznych, a co za tym idzie, zaburzamy procesy fizjologiczne.

A czy słyszałaś, Ewo o trendzie, w którym złuszczanie jest podstawą pielęgnacji? Spotykam klientki, które są przekonane o słuszności tego założenia i jedynym używanym przez nie kosmetykiem jest peeling. Oczywiście, poddają się również regularnie przeróżnym zabiegom złuszczającym.

E.W.:

Oj, Marto! Poruszyłaś bardzo ciekawe zagadnienie pielęgnacyjne. Napisałam na ten temat dużo artykułów, a w Gabinecie systematycznie edukuję Klientów, że złuszczanie nie może być podstawą pielęgnacyjną, tak samo jak peeling nie może (nie powinien) być kluczowym kosmetykiem w pielęgnacji domowej.

Odkąd tylko pamiętam, a pamięć mam dobrą, omawiam z Klientami zasady codziennej pielęgnacji skóry w warunkach domowych. Jest to rozmowa, podczas której zadaję pytania i ukierunkowuję działania domowe. Zdarza się, że dowiaduję się, że czyimiś podstawowymi kosmetykami są płyn do demakijażu, płyn micelarny i peeling. Nic poza tym. Serio. Nie zmyślam. Wtedy w duchu myślę sobie: ale się czyścioszka trafiła i zaczynam, można powiedzieć od zera, komponowanie zestawu pielęgnacyjnego.

Wyjaśniam potrzebę nawilżania i wzmacniania skóry. I tyle. Moi stali Klienci bardzo, ale to bardzo dobrze pielęgnują skórę. Jeżeli ktoś chce ze mną współpracować, to musi mi pomagać, a nie przeszkadzać. Osoby, które działają na swoją szkodę, z reguły nie zagrzewają u mnie miejsca. Wiem, że niejeden marketingowiec załamałby ręce po moich słowach, ale taka jest prawda.

Nie jestem w stanie spełnić wymagań pielęgnacyjnych skóry czy estetycznych Osoby, która niszczy sobie cerę, np. nadmiernym złuszczaniem, peelingowaniem, odtłuszczaniem, opalaniem.

Znalazłam informację, że 75 % polskich konsumentów bardziej zwraca uwagę na jakość i markę kosmetyków niż na cenę. Czy według Ciebie drogie kosmetyki są zawsze lepsze od tańszych? Czy można jednak kupić doskonałe kosmetyki w stosunkowo niskich cenach?

M.Z.:

Oczywiście, temat jest tak szeroki, że można go rozwijać i rozmawiać bez końca. Mam taką samą filozofię pracy – nie współpracuję, jeśli widzę, że klientka działa na swoją szkodę. Jak mam np. walczyć z przebarwieniami, kiedy pani od początku informuje mnie, że z solarium nie zrezygnuje? Pod tym względem również nie jestem „marketingowa”. Nie umiem  i nie chcę wciskać przysłowiowego „kitu”. Nie będę przekonywać klientki, że kolejny krem X czy Y na pewno jej pomoże skoro wiem, że tak nie będzie.

Oczywiście, temat jest tak szeroki, że można pisać i pisać. Mam taką samą filozofię pracy – nie współpracuję, jeśli widzę, że klientka działa na swoją szkodę. Jak mam np. walczyć z przebarwieniami, kiedy pani od początku informuje mnie, że z solarium nie zrezygnuje? Pod tym względem również nie jestem „marketingowa”. Nie umiem  i nie chcę wciskać przysłowiowego „kitu”. Nie będę przekonywać klientki, że kolejny krem X czy Y na pewno jej pomoże, skoro wiem, że tak nie będzie.

Co do kosmetyków – jak najbardziej uważam, że można kupić dobrej jakości preparat w niewygórowanej cenie. Nie da się co prawda zrobić tego za przysłowiowe grosze, ale obie wiemy, że są dostępne świetne preparaty, których zakup nie będzie obciążeniem dla domowego budżetu. Dotyczy to również kosmetyków naturalnych czy organicznych, których jestem wielką fanką.

Tu składam duży ukłon w stronę rodzimych marek. Zachwycamy się produktami francuskimi czy koreańskimi, a naprawdę nie mamy się czego wstydzić.

Przy okazji – ostatnio sporo mam klientek z cerami, które ewidentnie zaburzone zostały tzw. koreańską pielęgnacją. Mam duży szacunek do tamtejszej kultury pielęgnacyjnej, nie możemy jednak zapominać, że nasze skóry różnią się od skór Koreanek – przecież żyjemy w innych warunkach, inaczej się odżywiamy itd. Wytrwale szukam natomiast informacji o tradycjach pielęgnacyjnych wśród Słowianek.

________

Na tych rozważaniach kończymy pierwszą część rozmowy na temat kosmetycznej mitologii. Zapraszamy jednocześnie do lektury dwóch poprzednich naszych artykułów i do przeczytania drugiej części konwencji, nad którą już pracujemy :-)

Wpadnij do Kosmetyczki Roku :-)
Gabinet Kosmetyczny Ewy Wasiak
Łódź – Bałuty ul. Srebrna 33
Tel. 601 891 506

2019-08-06T14:25:10+00:0001/08/2019|Categories: Mity w kosmetyce|