Kochaj siebie

Mamy tendencję do koncentrowania się na własnych niedoskonałościach, a szczególnie słabostkach skóry. Co gorsza, zapominając zupełnie o jej pozytywnych właściwościach i mocnych stronach. Niejednokrotnie takie postrzeganie cery ma duży wpływ na niechęć do jej pielęgnacji.

Aby to zmienić, każdorazowo pytam Klientów o to, jakie widzą wady swojej cery, ale proszę również o wymienienie jej zalet. Większość osób wszystkie minusy wymienia jednym tchem, zaś gdy przychodzi im zdefiniować plusy skóry, to mają z tym spory problem. Czytałam, że aż 81 procent dziewcząt w Polsce, czyli osiem na dziesięć, nie czuje się dobrze we własnym ciele. Gorzej myślą o sobie jedynie młode Japonki.

Kim warto być?

Nie raz, nie dwa słyszałam od nowych Klientów „Już tyle zrobiłam/em dla swojej cery, a efekty pielęgnacyjne są takie słabe”. Co wtedy robię? Po pierwsze, dowiaduję się o pielęgnację domową i motywuję do systematycznych działań kosmetycznych właśnie w domu. Po drugie, uświadamiam, że bez tej pielęgnacji skóra mogłaby być w jeszcze gorszej formie i wyjaśniam, że być może stosowana pielęgnacja jest niewystarczająca.

Wszyscy chcemy być idealni. Kolorowe magazyny, media społecznościowe, branża reklamowa, rynek mody lansują wręcz idealny model ludzkiego ciała i nierealistyczne standardy piękna, którym nie jesteśmy w stanie sprostać. Presja jest ogromna. Z jednej strony wiemy, że to bezsensowna agitacja, zaś z drugiej poddajemy się temu trendowi. Nieskazitelnemu światu i kanonom urody rodem z Photoshopa trzeba=należy powiedzieć stanowcze NIE.

Kiedy słyszę wzdychania niektórych osób „Chciałabym mieć taką cerę jak koleżanka z pracy” czy stwierdzenia „Krem pomógł koledze, to pewnie pomoże również mnie”, nie kryję, że nie ma to nic wspólnego z rzeczywistymi możliwościami danej skóry. Każda cera jest inna i wymaga innej, indywidualnie dobranej pielęgnacji. Krem, który służy koledze, który ma np. cerę, tłustą, łojotokową, będzie zabójstwem dla cery suchej. Porównywanie własnej skóry do cery koleżanki do niczego nie prowadzi. Przypuszczam, że koleżanka z pracy różni się nie tylko cerą, ale rodzajem włosów, wzrostem, figurą, rozmiarem stóp…

Ambitny cel

Jako terapeutka urody pracuję nad tym, aby Klienci mojego Gabinetu potrafili realnie oceniać swoją skórę, dostrzegali jej atuty i słabsze strony. Jedne kreowali, a drugie szlifowali, ale zgodnie z poszanowaniem anatomii i fizjologii skóry. Czasami trudno przekuć niedoskonałości cery w jej atuty, choć to chyba zdrowy trend, szczególnie przy tak galopującym dążeniu do perfekcjonizmu. W profesjonalnej kosmetyce uznaję dwa trendy. To co należy pielęgnujemy i poprawiamy, to co wymaga leczenia – leczymy w gabinecie dermatologicznym. Gabinet kosmetyczny powinien=musi współpracować z gabinetem dermatologicznym i odwrotnie.

Szanujmy siebie… każdego dnia

Określenie „szanujmy siebie” stało się już dawno moją mantrą życiową i zawodową. Nie oznacza natomiast rozgrzeszania się z braku systematyczności, konsekwentnego nawilżania, przemyślanej rewitalizacji i skrupulatnego odżywiania skóry, jest zaś motywatorem do budowania zdrowych relacji z własnym ciałem. Nie zwalnia także z wysiłku dbania o siebie, tylko uczy uszlachetniania umiejętności pielęgnacyjnych i budowania pozytywnego przekonania o własnej wartości.

Zdarza się, że gdy odbieram telefon od nowych Klientów, dowiaduję się, że ich zdaniem mają „masakryczną” skórę, najgorszą z możliwych, że pilnie potrzebują mojej pomocy, a gdy taka osoba odwiedza mnie w Gabinecie, okazuje się, że ma fajną skórę, tylko niewłaściwie ją pielęgnuje. Podstawowy błąd pielęgnacyjny, który najczęściej diagnozuję u takich osób, to skąpe nawilżanie, drugi, to zbyt częste peelingowanie i osłabienie struktur ochronnych naskórka, niewłaściwe odżywianie i… brak uśmiechu :-)

Dla zdrowia i urody

Od wielu lat powtarzam, że aby zrozumieć swoją skórę czy cerę, należy ją poznać, rozszyfrować jej potrzeby biologiczne. Niejednokrotnie zachęcałam do stworzenia pamiętnika kosmetycznego, w którym można zapisywać wszystkie ważne informacje, które są ulotne i po pewnym czasie mogą zostać zapomniane. W takim dzienniczku można zapisywać np. nazwy kremów i informacje, które składniki aktywne w nich zawarte nam nie służą czy wręcz uczulają, przebyte alergie, podrażnienia, terapie dermatologiczne, stosowane leki, ale również podawać dane na temat tego, co służy naszej cerze, co jest dla niej wartościowe, a także wszelkie sukcesy pielęgnacyjne.

Kiedyś porównałam cerę do rośliny, którą należy nawilżać i zasilać, aby rozkwitała zgodnie ze swoimi możliwościami. Skórę powinno się karmić. Każdy nakładany krem jest swoistym posiłkiem. Respektujemy potrzeby żołądka, szanujmy także potrzeby skóry i skomponujmy jej zbilansowane menu. Mówią „Jesteś tym, co jesz”, ja poszłabym dalej i sparafrazowała „Jesteś tym, czym i jak pielęgnujesz”. Uważam również, że zamiast niezliczonej ilości kosmetyków, lepiej mieć kilka, które idealnie zaspakajają wymagania skóry. Bardzo lubię minimalistyczną pielęgnację, ale z założeniem, że jest logiczna, troskliwa i respektująca wszystkie potrzeby skóry – anatomiczne i fizjologiczne.

Ewa Wasiak Kosmetyczka Roku
Gabinet Kosmetyczny Łódź ul. Srebrna 33
Tel. 601 891 506


2020-08-05T11:35:00+02:0001/08/2020|Categories: Pielęgnacja kosmetyczna|Tags: |