38 Kongres i Targi LNE – podsumowanie

Kongres, kongres i po kongresie! Prawdą tak oczywistą, że aż banalną, jest to, że Kongres był naprawdę bardzo udany. Napełniłam się olbrzymią dawką pozytywnej energii i odkryłam dużo nowego.

Za sprawą łódzkiego, pełnego energii, wydawnictwa LNE od jakiegoś czasu w kwietniu i listopadzie w Krakowie króluje kosmetyka. Poziom Kongresów LNE jest zawsze bardzo wysoki, wręcz zachwycający – w dodatku jest to po prostu cud organizacyjny. Słowem – nic dodać, nic ująć.


Od momentu, gdy tylko otrzymałam gazetkę z programem 38. Kongresu LNE, każdego dnia do niej zaglądałam i od nowa szukałam wykładowych skarbów. Bezustannie zmieniałam listę wykładów, w których powinnam = chcę uczestniczyć. By uporządkować sytuację zrobiłam mapkę z zaznaczonymi godzinami i salami wykładowymi, bo inaczej bym coś przegapiła

Co mogę powiedzieć o listopadowym Kongresie? Była to swoista klęska urodzaju, pozytywna oczywiście. Ciekawych wykładów było tyle, że nie można było uczestniczyć we wszystkich. Były one niezwykle interesujące, bo traktowały o zdrowiu i urodzie. Oprócz ciała każdy z nas ma duszę – wnętrze, w którym mieszczą się nasze emocje, wrażliwość, piękno, uczucia. Dlatego też byłam na wykładzie prowadzonym przez Katarzynę Miller, psycholożkę, terapeutkę, którą bardzo cenię.

W poszukiwaniu szczęścia ;-)

Zawsze w życiu miałam jakiś cel: wychować dzieci, wykształcić je, pracować zawodowo, dbać o dom, relacje, pielęgnować przyjaźnie, udoskonalać warsztat pracy… Gdy tylko poczułam, że spada mi poczucie własnej wartości i brakuje siły do realizacji kolejnych zadań, korzystałam ze wsparcia profesjonalistów. To oni uczyli mnie, z czego powinnam rezygnować, kiedy przystopować, zwolnić, aby się nie wykończyć. Podczas Kongresu Katarzyna Miller poruszyła właśnie ten temat, czyli problem wyzwań, jakie stają przed nami, gdy chcemy mieć rodzinę, udany związek, odnieść sukces, a jednocześnie dysponować czasem na realizację swoich pasji i odpoczynek. Czy to możliwe? Czy mimo wszystko należy z czegoś zrezygnować, aby nie zwariować?

Katarzyna Miller na tropie życiowych i zawodowych zagrożeń…

Pani Katarzyna opowiadała, że najgorszym zagrożeniem jest perfekcjonizm, ale nie taki, który prowadzi do dobrego wykonywania pracy, tylko obciążający, podszyty lękiem przed popełnianiem błędów. Taka postawa dotyczy głównie kobiet. Podeszła do zagadnienia wielopłaszczyznowo. Sięgnęła do dzieciństwa, do relacji z matkami, wzorców wyniesionych z domów, schematów, jakie pokutują w społeczeństwie. Jako przykład wypracowywania złych przyzwyczajeń podała sławetne pytanie: Jaką ocenę dostałaś w szkole? 4+ A dlaczego nie 5?

Psychoterapeutka opowiadała, że sama stosuje w życiu coś w rodzaju śluzy, która pozwala się jej opamiętać. Niczym ekspert od budowli hydrotechnicznych opisywała, że śluza umożliwia pokonywanie różnicy poziomu wody przez jednostki pływające i sugerowała, aby w podobny sposób harmonizować swoje emocje.

Prosiła również, aby każdy dzień rozpoczynać od pięknego powitania ze sobą: Dzień Dobry, Kochanie. Ufam Ci. Namawiała, aby kobiety nie traktowały siebie jako damskiego robota, a wystąpienie podsumowała stwierdzeniem, że doskonałości nie ma…, zaś ludzie popełniający błędy są twórczy, ponieważ jak świat światem, uczymy się na swoich błędach. Do porażek i trudniejszych momentów musimy podchodzić w mądry sposób, ponieważ taka postawa ma bezpośredni wpływ na nasze zdrowie i życie, zarówno osobiste, jak i zawodowe.

Słabe i mocne strony współczesnej kosmetyki wychwycone przez dr Łątkowskiego.

Kolejne spotkanie było spotkaniem z osobowością przez duże „O”. Wybierając się na ten wykład myślałam, że będzie on jedynie okazją do zapoznania się z nowościami z dziedziny chirurgii plastycznej. Tymczasem dr Ireneusz Łątkowski – kierownik największego w Polsce Oddziału Chirurgii Plastycznej w Polanicy, konsultant wojewódzki w dziedzinie chirurgii plastycznej dla województwa dolnośląskiego, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej – we wspaniały sposób odniósł się do tego co dzieje się w kosmetyce.

Jego wyznania były niczym powiew świeżego powietrza, który mam nadzieję wywieje kurz wielu mitów i tez. Wedle przysłowia „gość na chwilę widzi na milę” dr Łętkowski wychwycił słabe i mocne strony współczesnej kosmetyki. Zrobił to w ciekawym stylu – niczego nie narzucał, skłaniał do refleksji, a przy mówił z humorem…

Zadziwiła, a nawet przeraziła Pana Doktora ilość aparatury i specyfików do ostrzykiwania, które były prezentowane na Targach towarzyszących Kongresowi. Opowiadał, że kilka lat temu mówiono, że możliwości współczesnej medycyny estetycznej są niczym nieograniczone, że chirurgia plastyczna przejdzie do lamusa.

Znalazłam siebie… 

Sama również doskonale pamiętam opinie różnych osób sprzed kilku lat, zapowiadające rychłą śmierć kosmetyki zachowawczej, pielęgnacyjnej. Tymczasem obie te dziedziny mają się doskonale. Uważam bowiem, że cudownych metod nie ma. Nic nie zastąpi systematycznej pielęgnacji domowej i gabinetowej oraz wykonanych w tzw. odpowiednim czasie zabiegów z dziedziny chirurgii plastycznej.

Jako wnikliwy obserwator i zawodowy uczestnik tego, co dzieje się w kosmetyce, przeżyłam fascynację botoksem, ostrzykiwaniem kwasem hialuronowym i wiele innych hitów. Tych metod oczywiście nie można przekreślić i są z pewnością w różnych sytuacjach potrzebne, tylko że nie są to zabiegi zastępcze wobec liftingu i co bardzo istotne – nie są to zabiegi zastępcze wobec profesjonalnej pielęgnacji kosmetycznej. Mogą one jedynie wspierać pielęgnację kosmetyczną i działania odkładające na później lifting chirurgiczny.

Uważam, że spotkania lekarzy z kosmetyczkami są bardzo potrzebne. To szansa na spojrzenie na sprawy kosmetyczne z medycznego punktu widzenia, a także na uporządkowanie relacji kosmetyczno – lekarskich, ponieważ pielęgnacja kosmetyczna, medycyna estetyczna i chirurgia plastyczna to – „trójca”, która jest sednem współdziałania w branży beauty. Dla każdego specjalisty z tych dziedzin jest odpowiednio dużo miejsca do skutecznej pracy. Trzeba tylko pięknie i mądrze współpracować!

Zawsze interesowały mnie ciekawostki i nowinki kosmetyczne. Podczas wielu lat pracy w zawodzie wypracowałam wiele technik i metod wykonywania zabiegów i gdy podczas kongresowych spotkań z doświadczonymi osobami z branży okazuje się, że moje koncepcje i poglądy są docenione przez tzw. autorytety, to jest mi bardzo miło, jest to niezwykle budujące i motywujące. Co więcej, czasami nie miałabym kompletnie pojęcia, że moje gabinetowe „prace badawcze” są współcześnie wysoko oceniane.

Remedium na profesjonalną obsługę Klienta. 

Zachwycił mnie również wykład i rozmowa z Izabelą Makosz, ponieważ dzięki temu spojrzałam na Klienta z nowej perspektywy. Dlaczego? Przecież moje kontakty z Klientami są bardzo serdeczne, potrafię budować międzyludzkie relacje, ale… popełniam błędy.

Nikt nie jest doskonały – powie ktoś. Niby tak. Ale nie chodzi mi o doskonałość, tylko o to, że w tej dziedzinie warto się szkolić. Jako profesjonalistka korzystam z warsztatów z nowych zabiegów, z nowych technik pielęgnacyjnych, uczestniczę w panelach dyskusyjnych na przeróżne istotne tematy kosmetyczne, a tymczasem okazuje się, że błądzę zanim przystąpię do samego wykonywania zabiegów. Ten wykład okazał się inspiracją do wykupienia szkolenia z Profesjonalnej Obsługi Klienta. W tym celu pojadę w zupełnie innym kierunku – do stolicy ;-)

Gdy podczas jakichkolwiek warsztatów dowiaduję się, że można jeszcze lepiej pracować, to nie postrzegam tego jako porażki, ale jako cenne doświadczenie, wyciągam wnioski, wierzę we własne siły i idę dalej. Uważam, że kluczem do sukcesu jest aktywność, a dzięki uczestnictwu w tym wykładzie odkryłam potrzebę dokształcenia się w tej właśnie dziedzinie biznesu.

Gabinet Kosmetyczny pod lupą ;-)

Byłam także na spotkaniu z autorką bloga „Gabinet od zaplecza”, kosmetyczką, specjalistką od spraw marketingu i zarządzania w branży beauty, Anną Wydrą – Nazimek. W dość prosty sposób opowiadała, jak na co dzień powinniśmy korzystać z możliwości fb i strony internetowej. Mam to szczęście, że moja Przyjaciółka Olga jest mistrzynią w tym temacie, ale nigdy nie zaszkodzi posłuchać jeszcze kogoś innego.

Bardzo cieszę się również z uczestnictwa w kilku wykładach, które mnie bardzo wzmocniły i utwierdziły w przekonaniu, że wybrałam słuszną koncepcję pielęgnacyjną. Kongresy LNE dają możliwość odnalezienia swoich zawodowych korzeni, bycia wiernym sobie i wyznawanym wartościom pielęgnacyjnym, ale również edukują podczas paneli, prelekcji,spotkań branżowych…

Po nitce do kłębka…

Na Targach towarzyszących Kongresowi zrobiłam przeróżne zakupy. Odkryłam np. producenta frezów. To też było przezabawne. Wypatrzyłam stoisko z niesamowicie bogatą ofertą i przeczytałam, że wystawcy są też ich producentami. Wow! – pomyślałam. Muszę się z nimi zapoznać. Podchodzę i pytam, czy mogłabym skontaktować się z Nimi już po Kongresie i czy mają przedstawicieli na terenie całej Polski. Otrzymałam odpowiedź, że oczywiście i zapytano mnie, z jakiego miasta przyjechałam. Grzecznie odpowiedziałam, zgodnie z prawdą, że z Łodzi… Wtedy Pani zaśmiała się i poinformowała mnie, że oni też są z Łodzi!! No i jak nie uczestniczyć w spotkaniach branżowych?

Okiem uczestnika.

Wyjazdy kongresowe są bardzo ważne. Ciągle jest tyle do poznania. Prócz zdobytej wiedzy można „upolować” nowości. Warto wyjść w świat, po to, żeby wrócić do domu i Gabinetu jako odrobię inna osoba. Nikt z nas nie jest skończoną całością, dlatego cały czas trzeba pracować nas sobą, przechodzić różne stopnie wtajemniczenia, poszerzać horyzonty i… nie zwariować ;-)

Dziękuję Redakcji LNE za ten i pewnie kolejne Kongresy!


Wpadnij do Kosmetyczki Roku :-)
Gabinet Kosmetyczny Łódź – Bałuty
ul. Srebrna 33 Tel. 601 – 891 – 506